Wybierz jezyk Strona glowna Mapa strony Kontakt
  O nas   Władze     Statut    Struktura     Członkostwo    1%    Kontakt 

Blisko, jeszcze bliżej ...


Perfekcyjnie zorganizowany przez Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej oraz Wydawnictwo Termedia, IV Kongres „TOP MEDICAL TRENDS 2010”, który sie odbył w dniach 12 – 14 marca w Poznaniu. zgromadził ponad 3500 uczestników. W czasie uroczystej inauguracji bardzo interesujące wykłady wygłosili: - wybitny otolaryngolog, chirurg pionierskich operacji przywracających słuch, twórca Światowego Centrum Leczenia Częściowej Głuchoty w Kajetanach – prof. Henryk Skarżyński, kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Rodzinnej we Wrocławiu, inicjator i kierownik organizacyjny kongresu – prof. Andrzej Steciwko, a także... ja tam byłem i swój wykład wygłosiłem. Przygotowywany przeze mnie od ponad roku temat „Misjonarze – zdrowia”, poruszał stosunkowo mało znane losy polskich lekarzy - misjonarzy, którzy pełni poświęcenia i niezwykłej charyzmy, często z narażeniem życia, wierni swym dwom powołaniom, pracują z oddaniem na wszystkich kontynentach. Wspominam o tym dlatego, że w wykładach inauguracyjnych można było uczestniczyć na żywo, gdyż były transmitowane porzez Internet na cały świat. Byłem zaskoczony, gdy w godzinę po uroczystości odezwał się mój telefon komórkowy i usłyszałem w nim gratulacje w związku z moim wystąpieniem. Nie wspominałbym o tym, gdyby nie fakt, że lekarz, który do mnie telefonował, uczestniczył w inauguracji kongresu, przebywając w miejcowości odległej o kilkanaście tysięcy kilometrów od Poznania! Jaki ten świat jest mały... Nie ma już na szczęście „Żelaznej kurtyny”, są zaś telefony komórkowe i jest Internet. Jak świat się zmienił... Minęły wieki od czasu, gdy w stanie wojennym kazano nam chować do zamykanej na klucz szafy maszyny do pisania, a kopiarki plombowano, by nie drukować na nich ulotek przeciwko „jedynie słusznym pryncypiom ustrojowym” i niezawodnemu „przyjacielowi” z za Buga. Przypomniałem sobie lato przed 24 laty, gdy wysłałem moje dwie, małe córki do Stanów Zjednoczonych, na Florydę. Adresy z zmiejscem przeznaczenia zawieszone na szyjach, stewardessa obiecała pomoc w czasie zmiany samolotu w Nowym Jorku, ale nie mogłem się pozbyć obaw, czy szczęśliwie dotarły na miejsce. Przyjeżdżając na dwutygodniowy urlop do Domu Pracy Twórczej ZAIKS w Ustce, zamówiłem rozmowę międzynarodową do USA. W oczekiwaniu na połączenie, pozwolono mi przebywać w sekretariacie dyrektorki Domu dzień i noc. Wreszcie tak upragnione połączenie i wiadomość, że córki dotarły na miejsce szczęśliwie, otrzymałem po siedmiu dniach!... Gdy interweniowałem odpowiadano mi niegrzecznie: - „co myśli pan, że tylko pan jeden chce połączenia z Ameryką. Proszę czekać swojej kolejki”. To było, jak wspomniałem przed 24 laty. Ale już 12 lat później płynąc kajakiem po jednym z mazurskich jezior odebrałem w odstępie 10-ciu minut dwa telefony od moich córek. Patrycja telefonowała z Nowego Jorku, a Dominika z Tokio. Jak wielki postęp dała nam technika. Jak zbliża ludzi dxybka komunikacja, telefonia komórkowa, Internet... Jak wiele zmieniło się w medycynie w ostatnich latach – tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, chirurgia laparoskopowa, transplantacje, przywracanie słuchu... „Nakarmiony” na kongresie najnowszymi osiągnięciami medycyny w zakresie diagnostyki i terapii, zamiast uczestniczenia w pożegnalnej kolacji, wybrałem się na cudowny koncert odbywający się w auli Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, organizowany przez Fundację „Redemptoris Missio”. Słuchając pieśni rewelacyjnie wykonywanych przez Chór Uniwersytetu Medycznego pod dyrekcją prof. Przemysława Pałki oraz wspaniałej, niezwykle brzmiącej Reprezentacyjnej Orkiestry Sił Powietrznych kierowanej przez mjr. Pawła Joksa, myślałem ciągle, jak ten świat się skurczył. Jak szybko można zasięgnąć konsultacji dzięki telemedycynie u specjalisty odległego o tysiące kilometrów. Jak łatwo można uzyskać informacje o nowych technikach leczenia właśnie wprowadzonych w Nowej Zelandii, czy RPA. Jak teraz, w XXI wieku wszystko jest blisko... W przerwie tego niezwykłego koncertu wystapił młody lekarz, który przez kilka miesięcy pracował w Ugandzie przyjmując po 70 osób dziennie, bez dostępu do RTG, EKG, czy USG. Mówiąc o dzieciach umierających z głodu, o rodzinach mających na utrzymanie mniej, niż jednego dolara dziennie, o braku bandaży, waty, przylepca, najprostszych leków... dwukrotnie głos mu się załamał. To dobrze, że są ludzie tak wrażliwi. Może dzięki takim ludziom jak on, jak 2000 polskich misjonarzy, jak dziesiątki polskich lekarzy pracujących w Indiach, Tanzanii, czy Papui Nowej Gwinei – będziemy nie tylko bliżej pięciu kontynentów, ale bliżej człowieka.

Prezes Polskiego Towarzystwa Lekarskiego
Prof. dr hab. med. Jerzy Woy – Wojciechowski